„Było już wieczorem. Całą okolica pociągnęła się barwą sinawą. Tam długi lasów pas siny, dalej spłowiały, zżółkły szmat lasu bukowego, który z daleka wygląda na duże spalenisko, niedaleko z bladych mgieł wieczora wysuwający się w niebiosa wysoki szczyt Karczówki…
Wszystko to nurzało duszę odwykłą od szerokich przestworzy w świat rzewnych i dobrych uczuć. Byłem prawdziwie szczęśliwy”.
Stefan Żeromski, Dzienniki, t. II
Za czasów naszego starszego kolegi Stefana na Karczówce drzew niemal nie było. Nawet zdjęcia zrobione tuż po II wojnie światowej pokazują tylko z rzadka rosnące sosny. A teraz już nie trzeba wypatrywać daleko lasu bukowego. Na Karczówce rośnie o wiele więcej drzew liściastych, a wśród nich wiele buków, niż sosen. Do tego pomiędzy nimi przeróżne, niższe i wyższe krzewy. Gdy przyszła jesień, to również tutaj mamy „zżółkły szmat lasu bukowego”. Liście już opadają tworząc żółte dywany na podkładzie ubiegłorocznych, brązowych. Niekiedy taki liść zaczepi o pień innego drzewa i wtedy wydaje się, że wyrasta na przykład z kory sosny. A gdzieniegdzie zaznacza się czerwienią zasiany przez ptaki dąbek z sąsiedniej Dalni.
Jacek Jopowicz